
Niespełna tydzień po oficjalnym otwarciu, warszawski bar Syreni Śpiew podbija stolicę. Norbert Redkie, współzałożyciel baru, z przesadną skromnością, za to krótko i zwięźle odpowiada na pytania serwisowi o trendach fpiec.pl.
F5: Co to za biznes?
Norbert Redkie: Bar, pierwszy prawdziwy bar w Warszawie.

Skąd pomysł? Co Was zainspirowało?
Razem z Bartkiem Kraciukiem prowadzimy od trzech lat Warszawę Powiśle. Tworząc to miejsce myśleliśmy głównie o sobie, o stworzeniu miejsca dla ludzi myślących tak jak my. Dla tych, którzy szanują miejską przestrzeń, widzą piękno architektury (nawet tej bardzo zniszczonej i znienawidzonej - jak modernistyczna, kojarząca się pokoleniu naszych rodziców z tym 'złym' systemem). Lata mijają, a my się starzejemy, PKP Powiślem udało nam się zainspirować Warszawiaków do tworzenia miejsc kultury niezależnej, miejsc które są na totalnym luzie a niosą ze sobą coś więcej niż picie piwa. Teraz brakowało nam miejsca, gdzie jako ludzie bardziej spokojni będziemy mogli usiąść i pogadać przy dobrej whisky (tu z pomocą przyszedł mój wieloletni przyjaciel Hubert Karsz - koneser i znawca whisky). Gdzie muzyka nie jest męczącym techno, grają prawdziwi muzycy na prawdziwych instrumentach, a nie kolejny samozwańczy dj. Podobne bary istnieją wszędzie na świecie tylko nie w tym kraju. Miejsca pięknego, ładnego i z pysznymi alkoholami.
Do kogo chcecie trafiać?
Do ludzi którzy są starsi, spokojniejsi, ale nadal w duszy mają diabła. Diabła, który podlany świetnym alkoholem nie jest w stanie przestać tańczyć charlstona.

Co jest w tym innowacyjnego?
Nowy pułap dekadencji. Jak mówiłem wcześniej, w Polsce to miejsce jest innowacyjne, na zachodzie byśmy byli po prostu kolejnym świetnym barem.
Jak widzicie swój biznes za 5 lat? Jak przebiegała realizacja?
Szybko i sprawnie, mamy już doświadczenie i bardzo dobrze wiemy czego chcemy.
Chcemy budować promy kosmiczne, badać głębiny morskie, sponsorować badania medyczne i dobrze się przy tym wszystkim bawić. Pewnie nadal będziemy otwierali nowe miejsca związane z tkanką miejską, będziemy wtedy po 30-tce....hahahaha, a kto wie, co wtedy będziemy mieli w głowach!

Jak się promujecie?
Nie promujemy się, udało nam się zbudować markę, która cieszy się zaufaniem, a co za tym idzie, poczta pantoflowa działa świetnie. Jest jeszcze Facebook, ale kto by ufał czemuś, czego nie można dotknąć. Przecież teraz każdy jest herosem w Internecie, a jego miejsce jest cudowne.
Źródło: www.fpiec.pl