Przewodnik po miejscach

To fenomenalne, ile klubokawiarni, klubów, knajpek powstaje ostatnio w naszym mieście. Młodzi biorą sprawy w swoje ręce i tworzą miejsca, jakich im w Warszawie brakowało. Oto subiektywny ranking z plusami i minusami. A co Wy sądzicie?

1. Chłodna 25 - wciąż mój numer jeden, bo blisko moich Nowolipek i traktuję ją jak osiedlową świetlicę, czasem wręcz drugi dom (bo we własnym nie mam warunków do pracy i towarzyskich spotkań). Plusy: bezpretensjonalny wystrój; właściciel, który jest prawdziwym gospodarzem dbającym o klimat miejsca i o artystów, którym daje przestrzeń do działań i wsparcie; ilość kulturalnych wydarzeń dobrej jakości, z niedrogim wstępem; to, że to miejsce tworzą też bywalcy - prawdziwie nietuzinkowe osobowości; że inicjowane są tu zarówno akcje zaangażowane, jak i spontaniczne gry i zabawy, noszące wszelkie znamiona radosnej głupawki. Minusy: zbyt duża rotacja bardzo młodych barmanów, mam wrażenie że tu się ciągle ktoś w fachu barmańskim wprawia; nie najlepsza wentylacja przez którą palimy dwa razy tyle ile chcemy; no i nie każdy ma tak blisko - rower albo taksówka - niezbędne. Na zdjęciu Jacka Łagowskiego - Candelaria Saenz Valiente na Chłodnej 25.

2. Osir (Tamka 40) - to ostatnio mój numer dwa, najlepszy na spokojne wieczorne spotkania. Plusy: piękny wystrój w klimacie lat 60, z odnowionymi meblami z epoki, w ciepłych kolorach, podkreślonych jeszcze dodatkowo odpowiednim światłem. Właściciele - to jest unikat na skalę warszawską z jaką uwagą i sympatią traktują klientów! Bartka Stroińskiego (na zdjęciu Bartka Bobkowskiego) zastałam ostatnio za barem, serwował ugotowaną przez siebie zupę i miał czas na rozmowę (bo w Osirze jakby czas płynął inaczej, wolniej). Są pokazy filmów, kameralne koncerty, spontaniczne sety DJ-skie. Osir prowadzą rowerzyści, więc miejsce przez rowerzystów ulubione. Do plusów zaliczę (mimo że sama palę) zakaz palenia. Minusy: nie widzę (żart:), no może dość ubogie jeszcze menu, dodałabym więcej opcji jedzeniowych.

3. Warszawa Powiśle (Kruczkowskiego 3b) - u mnie na podium, choć ostatnio bywam rzadziej. Mam jednak w pamięci jak doskonale to miejsce sprawdzało się latem - z ogródkiem wokół okrąglaka, zaparkowanymi rowerami (obok przebiega rowerowa ścieżka), słońcem wypełniającym przeszklone wnętrze. Plusy: doskonała architektura, zmodernizowana przez Centralę, zwłaszcza dla obcokrajowców miejscówka dobra do pokazania jako kwintesencja młodej kulturalnej Warszawy; fajni, oryginalni barmani; dobra kawa i jedzenie; artyści tworzący prace specjalnie do tego wnętrza, wykłady o modernie. Minusy: za młoda dla cioci Agnieszki publika, zwłaszcza nocami szokuje mnie jednak ile nasza bananowa młodzież jest w stanie wchłonąć w siebie używek i co po nich wyczynia:) No i malutko miejsca na kulturalną działalność zimą.

4. Powiększenie (Nowy Świat 27) - no klub prawdziwy, w dobrym miejscu, z dobrym muzycznym gustem właścicieli. Lubię pracować tu w ciągu dnia, a i wieczorem wpaść na imprezę. Plusy: dobra lokalizacja, dobre koncerty, Warsoul Maceaka; słuszny metraż, wygodne kanapy. Minusy: troszku zimno zimą w ciągu dnia.

5. Delikatesy.TR (Marszałkowska 8) - pokochałam to miejsce za oryginalny, surowy wystrój - z białymi kaflami, pastelowymi fotelami, długim barem (widać tu rękę Jaqueline Sobiszewski) - dobrze się w takim niezobowiązującym knajpianym wnętrzu czuję. Plusy: fajna publika, również po 30-stce:), wielu aktorów, reżyserów; bardzo dobra kuchnia, od samiutkiego rana do późnego wieczora; muzyka grana na żywo przez DJ-ów; kulturalne spotkania; browary konstancińskie. Minusy: problemy z wentylacją prawie za nami i śnieżne nawiewy przez szpary w drzwiach; zdarza się, że brakuje krzeseł oraz notorycznie legendarnego sernika;), ubogo trochę nad barem; kelnerzy, z początku tragiczni, też już na lepszym poziomie.

6. Ogrody (mariensztacki rynek) - nowe miejsce w cudnym miejscu. Lubię tu umawiać się w ciągu dnia na wywiady. Plusy: ciekawy wystrój wnętrza, wygodnie, dobra kawa i jedzonko - np. twarożki ze szczypiorkiem, domowe zupy, koktajle i sałatki owocowe. Minusy: trochę jednak na uboczu wydeptanych miejskich ścieżek, nie ma winka:), wstęp na koncert w tych warunkach - 20 zł. - jednak odrobinkę za drogi. I to co ostatnio zawisło na ścianach - tragedia!;)

7. Szczotki Pędzle (Tamka 45b) - u mnie w czołówce, za z sercem tworzone menu i wnętrze w moim (z Koła) stylu. Plusy: bardzo dobre ciasta, ciekawy wystrój, serdeczna obsługa, Czarodziejska Kura. Minusy: mini metraż, brak alkoholu (czasem doskwiera wieczorami:), zbyt wolny internet.

8. Café Melon (Inżynierska 1) - taka dziupelka, a wciąż kawiarniany monopolista w tej części Pragi. Plusy: charyzmatyczna właścicielka, prawdziwa miejska gospodyni; pomysł na kawiarenkę fotograficzną - z albumami, magazynami, fotografiami które można oglądać i kupować. Minusy: malusieńki metraż oraz to że zamyka się na późny wieczór i jest w zasadzie dzienną tylko opcją (choć zdarza się, że się zasiedzi Melon razem ze swoimi klientami)

9. Café Kulturalna (PKiN, Teatr Dramatyczny) - za to, że w pięknych wnętrzach Pałacu Kultury, za bardzo dobre koncerty też lubię. Wady: w trakcie tych koncertów strasznie ciasno i napalone. No i to, że czynne dopiero od 13, czasem z przyjezdnymi chciałoby się wcześniej wpaść, pokazać.

10. Plan B (pl. Zbawiciela) - lokalizacja za milion dolarów, ulubiony mój ogródek latem. Plusy: cudowny widok na plac Zbawiciela z kanap ustawionych przy oknie; ogródek, wokół którego dzieje się letnia kultura. Minusy: jakoś tak zawsze mam wrażenie, że tam zbyt brudno na górze i zadymione, wolę dół zdecydowanie.

11. Nowy Wspaniały Świat (Nowy Świat 63) - lubię, choć nie mogę jakoś oswoić się z wystrojem. Plusy: doskonała lokalizacja, duży bardzo metraż, zróżnicowana przestrzeń (do jedzenia, odpoczynku, kulturalnych spotkań), solo koncerty bardzo bardzo, DJ-e grający na żywo, dobrzy kelnerzy, tu palenie nie przeszkadza. Minusy: nieprzytulne wnętrze, meble (troszkę bym ociepliła i zrezygnowała jednak z rur wbijających się w plecy, ale bar mi się podoba); wysokie dość ceny (oprócz studenckiej opcji obiadowej), coś jest nie tak z kawą, zbyt wolny internet. A, i to, że czynne dopiero od godz. 11 - taka kawiarnia powinna działać od samego rana.

12. 1500 m2 do Wynajęcia (Solec 18) - lubię bardzo, bo przypomina mi nieodżałowane PZO. Plusy: metraż duży, zróżnicowane przestrzenie, inspirujące dla twórców, podwórko wymalowane fajnie przez ulicznych artystów, otwartość na dobre kulturalne inicjatywy. Minusy: zbyt rzadko działa, głównie weekendami, przydałaby się większa dynamika (mam nadzieję, że plotki o upadku tego miejsca są mocno przesadzone, a nominacja do Wdech nie okaże się, jak to czasem bywało, pocałunkiem śmierci;).

13. Regeneracja (Puławska 61) - ostatnio rzadko bywam (ostatnio w Walentynki rok temu - super zabawa:), ale sentyment wieeeelki. Pewnie przez pierwsze Wdechy, które tam organizowaliśmy na początku 2005 roku. Plusy - z tego co pamiętam:) - fajne wnętrze, nienaganna obsługa i dobre tanie coś na ciepło. Minusy - nie pamiętam (chyba jedynie, że mi jakoś tak nie po drodze)

14. Kępa Café (Finlandzka 12a) - za to, że jedyna taka fajna na Saskiej Kępie, za przesympatyczną właścicielkę, fajne babskie wnętrze, za lokalne akcje społeczne, za fair trade kawę i herbatę lubię. Minusy - bywają problemy z internetem.

15. CDQ (Burakowska 12) - mam ogromny sentyment. Kiedyś moja ulubiona opcja koncertowa, ale przyznaję, że już bardzo dawno tam nie byłam. Duży plus dla Guły nieustannie za gust muzyczny. I niech się trzyma chłopina!

16. Lente/Wiatraki (Warecka 8/30a) - holenderski lokal, powiew Amsterdamu w sercu Warszawy. Plusy: ten holenderski luz, wafle i piwa, no i Święto Królowej. Minusy: trochę ceny wysokie tych zagranicznych towarów, a piętro nieco zapuszczone było, ale po remoncie znacznie lepiej. Przydałoby się też więcej kulturalnych wydarzeń. Ale domowo, fajnie, bo lokal ten odzwierciedla osobowość właściciela Redbada Klijnstry.

17. Czuły Barbarzyńca (Dobra 31) - troszkę z innej bajki, bo jednak głównie księgarnia - ale lubię bardzo za wystrój, długie godziny otwarcia, za dobre jedzenie i kawy, za gadżety warszawskie i notesy moleskine. Czy to prawda, że nie płacą na czas wydawcom i producentom pamiątek?;)

18. Zagłębie przy 11 Listopada 22 - przepraszam, że traktuję razem, ale to właśnie największy atut tego miejsca, że można się tam z klubu do klubu przemieszczać (by zakończyć w moim ulubionym tam Saturatorze). Podobnie jest z pawilonami na tyłach Nowego Światu - też za to właśnie lubię, że jeden wieczór można spędzić w kilku tak różnych miejscach. Minusem 11 Listopada jest taksówkowy dystans od centrum.

19. Coco de Oro (Potocka 14) - byłam tam zaledwie dwa razy, więc za bardzo ocenić nie mogę. Brakuje na Żoliborzu takich miejsc, więc trzymam kciuki. Wystrój nie do końca mój, choć z fajnymi streetartowymi akcentami, zaufanie też mam do właścicieli dawnej Pruderii, że koncerty będą na poziomie. I kącik dziecięcy super.

20 i 21. Podobnie Lokalna na Mokotowie (Różana 42) i Mam Ochotę na Ochocie (Grójecka 75) - nie moje rewiry, więc bywam tam rzadko. Ale podoba mi się bardzo domowy klimat stworzony w tych lokalnych kawiarenkach przez ich gospodarzy.

22. Pastacafé (Kamionkowska 48a) - najlepsza na Pradze Południe - doskonała na urodziny czy wesela. Plusy: piękne podwórko, z ogródkiem i letnią sceną, chillout room na piętrze, dobra włoska kuchnia. Minus - na uboczu zdecydowanie, choć ma swoją wierną publikę.

23. Kafka (Oboźna 3) - genialny teren wokół, leżaki i kometka latem, ale coś dla mnie nie tak jest z wnętrzem - mimo że piękne te regały i czarno-biała podłoga, to chyba sztuka w niezbyt dobrym guście psuje całość. Nie wiem, obiecuję uważniej się przyjrzeć.

24. Sen Pszczoły - nowe miejsce w bramie przy Inżynierskiej 3 - duże miejsce, dwa poziomy: górny do posiedzenia i dolny koncertowy. Plusy: dużo przestrzeni, fajnej industrialnej; osobna spora sala koncertowa, co daje możliwość organizowania dwóch nieprzeszkadzających sobie imprez jednocześnie; z potencjałem podwórko. Minusy: troszeczkę krakowski eklektyczno-surrealistyczny styl (właścicielka Ela Komorowska - na zdjęciu Alberta Zawady powyżej - korzenie ma krakowsko-artystyczno-teatralne i kawiarnię W Oparach Absurdu na Ząbkowskiej), otwarte jedynie wieczorami.

Tekst autorstwa Agnieszki Kowalskiej, współautorki przewodnika „Zrób to w Warszawie!” - który zresztą wszystkim gorąco polecam!

źródło:
http://zrobtowwawie.blox.pl/2010/02/Warszawa-klubokawiarniami-stoi.html

3 komentarze:

  1. Dzięki wielkie, bardzo pomocne

    OdpowiedzUsuń
  2. pkt 17. Prawda, ale nie tylko na czas i nie tylko dostawcom. Starają się nie płacić wcale. Pracownikom też starają się nie płacić i obcinać i tak niskie pensje. Ale może to są przejściowe kłopoty pana właściciela, ktróy musi przecież wyremontować swoje 200m2 mieszkanie, które kupił a nie odziedziczył.
    Niemniej wielki szacun dla książek które wydają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja do tej listy dodałabym jeszcze Dom Kresowy!Super lokal!Byłam w piątej z koleżankami na ladies night i było świetnie!!

    OdpowiedzUsuń